Po trzech dniach w Limie,
stolicy Peru i załatwieniu stosownych dokumentów w Niedzielę Misyjną dotarłem
do parafii San Pedro de Pampas w której będę żył i pełnił posługę duszpasterską
przez najbliższe lata (taką mam nadzieję).
poniedziałek, 24 października 2011
Mój nowy dom - Parafia san Pedro de Pampas
niedziela, 23 października 2011
Droga do Pampas – Tayacaja
23 Października, Niedziela
Godzina 6.00 w pełnym rynsztunku
ruszamy z Robertem w drogę do parafii, teraz też i mojej, do Pampas. Doświadczenie
ruchu ulicznego w Limie pozostanie w mej pamięci na długo. Miasto już tętni życiem. Mimo to udaje się
nam bez większych problemów wyjechać z Limy w dobrym tępię. Po drodze jest
czas, by się wzajemnie bardziej poznać, do tej pory znaliśmy się z Robertem
tylko z maili. Z każdym kilometrem bliżej celu. Mogę podziwiać piękne krajobrazy
kontrastujące mocno z brudnymi, pełnymi śmieci poboczami. Obraz mijanych
miejscowości raczej nie zachwycał swą estetyką. Bieda czasem aż nadto widoczna.
Ludzie o twarzach z których nie potrafię jeszcze nic odczytać. Trochę smutny
widok. Ogromne kontrasty, z jednej strony potęga, piękno i majestat gór z
drugiej brudne, obskurne ulice i zabudowy, bieda ludzi.
Stan drogi generalnie dobry nie
licząc nieprzyjemnych o słabej widoczności zakrętów, wąskich pasów ruchu i licznych tirów na
drodze, które ciężko wyprzedzić oraz licznych spowalniaczy ruchu, tzw. „śpiących
policjantów”, to trzeba powiedzieć, że jest ok. Do tego dopisuje nam piękna, gorąca
pogoda no i te góry, cudne są.
Popatrz tam, widać już Pampas, za ok 45 minut będziemy na miejscu. Przed nami
roztoczył się widok zielonej doliny. Pośród szarych szczytów otaczających nas
gór robi to bardzo przyjemne wrażenie. Osiem godzin drogi i jesteśmy na miejscu.
J Witaj Pampas J
J Witaj Pampas J
sobota, 22 października 2011
Dokumenty w Urzędzie Emigracyjnym
Padre Robert zawiadamia swego zastępcę: "Udało się, dokumenty załatwione. Jutro wracamy do Pampas". |
Mały plastikowy prostokącik - rozmiar identyczny z naszym dowodem osobistym, za to radość Wielka, bo już jest.
piątek, 21 października 2011
Jazda samochodem po Limie
Poruszanie się po drogach w Limie to jedyne w swoim rodzaju doświadczenie. Nie wiem za bardzo od czego zacząć opis moich wrażeń, bo wszystko stanowić może odrębny opis. Zacznę więc od opisu pojazdów. Na drogach Limy spotkać można naprawdę niezłe fury z tak zwanej górnej półki ale są one jak rodzynki w cieście. W przeważającej liczbie mamy do czynienie z wszelkiej maści pojazdami. Zaskakiwać może wygląd i stan techniczny tych pojazdów. Czasami ma się wrażenie że gdyby nie szpachla to blachy nie miałyby się na czym trzymać. Brak światła, zagięcia i rysy – nikt się tym chyba nie przejmuje, bo przecież to nie przeszkadza w tym, by auto jeździło –prawda?!
Co do znaków owszem są ale bardzo mało i raczej są to tylko znaki kierunkowe z nazwami ulic. Są tu również znaki świetlne i generalnie nawet się ich przestrzega, choć zdarza się że nie zawsze -wszystko zależy od natężenia ruchu.
Obserwując ruch na drodze nie sposób odnieść wrażenia, że do istoty sprawnego pojazdu w Limie należą dwie rzeczy: sprawne hamulce i klakson ( w nocy dochodzi jeszcze trzecia rzecz, mianowicie sprawne światło – dobrze by było, gdyby wszystkie, ale jeśli brakuje jednego to da się przecież przeżyć). Bez tych rzeczy pojazd w Limie jest niesprawny, wszystko inne ma tu drugo, trzecio bądź ileś tam rzędne znaczenie. Hamulce i klakson są w nieustannym użyciu. Ruch uliczny można spokojnie określić słowem dżungla – każdy jedzie bacząc jedynie na przód swojego pojazdu. Za kierunkowskaz często służy ręka wystawiana przez okno. Linie poziome jeśli są to i tak nikt się tym nie przejmuje. Wciskanie się, zmienianie kierunku jazdy odbywa się na zasadzie” kto pierwszy ten lepszy” lecz co ciekawe, nikt się temu nie dziwi wszak tutaj to norma poruszania się po drogach.
Nasz pojazd - bez niego byłoby trudno |
Kończąc ten subiektywny obraz odczuć jazdy autem po Limie odnotuję jeszcze jedno: ruch pojazdów jest tu nieustanny, niczym rzeka płyną tu auta i inne pojazdy we wszystkich możliwych kierunkach raz po raz korkując się to tu to tam, na chwilę bądź dwie chwile, co i tak jest bez znaczenia, bo przecież ostatecznie dojeżdża się do celu – czas nie ma tu większego znaczenia - Jak nie dziś to jutro, przecież jutro też jest dzień.
PS. Jeśli ktoś uważa się za dobrego kierowcę niech przyjedzie do Limy. Tu będzie mógł prawdziwie zweryfikować swoje umiejętności a przy tym adrenalina zagwarantowana zawsze na najwyższym poziomie.
Słowem ruch uliczny w Limie to POEZJA JAZDY.
czwartek, 20 października 2011
Bliżej nieba
20 października 2011
Za oknem głucha, ciemna noc. Trzeba wstawać. Obmywam twarz
zimną wodą, patrzę w lustro… J Dzień Dobry, dziś czeka Cię długa droga.


Tymczasem nowa atrakcja za oknem. Amazonia, zielono pod nami
się zrobiło i jakoś serducho radośniej zabiło. Jest i Amazonka, nawet z tak
wysoka wygląda okazale. Majestatycznie przecina szeroką ławą tę zieloną krainę.
Wijące się liczne dopływy tworzą jedyny w swoim rodzaju niezwykle piękny obraz.
Jaka szkoda, że pierzyna chmur ponownie otuliła ziemię. To był widok, będzie co
wspominać.
Jaśnie Pan Zegar wskazuje że już blisko J rzut oka za okno, zgadza się, musi
być blisko, bo widać pod nami Andy. No… to… hmm…. Taaak. - Widzisz, to będzie Twój dom na najbliższy czas. Wielkie, surowe i
po horyzont.

W oddali już widać Limę. Zataczamy koło i spokojnie bezproblemowo siadamy na płycie lotniska. Nie ma jak na ziemi J Teraz trzeba tylko odebrać walizki i … no właśnie i co dalej? Pewni ludzie obiecali nam, że będą czekać, więc bez obaw, z pewnością zatroszczą się o nas. Czekamy na walizki, taśma ruszyła… mam jedną… i drugą. Czekam na Marusza, on z kolei czeka na swoje walizki. No… jest jedna… a gdzie druga…. Czekamy… czekamy… czekamy, już wszyscy odebrali swoje walizki i sobie poszli, a my czekamy… oho nie ma…
...a wózeczek Marusza pusty |
Lima…, uff… naprawdę jestem w Limie, na peruwiańskiej ziemi. Tak oto staje się faktem początek Nowego…
środa, 19 października 2011
Szczęśliwej Drogi już czas...
19 października, 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Papieska Intencja Misyjna
Sierpień
Aby Kościoły partykularne kontynentu afrykańskiego, wierne przesłaniu ewangelicznemu, przyczyniały się do budowania pokoju i sprawiedliwości.