Uffff...,
to była jazda...
a jakie widoki....
no i parafia... :)
Do
parafii w Salcabambie jedzie się po dzikich zboczach cudnie wyglądających gór.
Nie muszę
chyba dodawać, że widoki z trasy są po prostu bajeczne. I tak przez 2.30 godz.,
bo tyle (oczywiście przy dobrych warunkach pogodowych), trwa miej więcej trasa
z Pampas do Salcabamby. Gdy pojawią się jakieś „niespodzianki” po drodze, albo pada
deszcz trzeba jechać trochę dłużej, a czasem trzeba po prostu zawrócić).
Sama
miejscowość Salcabamba to niewielka wioska, położona na zboczu góry na
wysokości 3100 m npm., liczaca niespełna 2 000 mieszkańców. Cała parafia liczy, wg znanych mi danych, 40
miejscowości (ok 15 tyś. mieszkańców).
Krótko po
wybudowaniu Kościoła ks. Norbert wyjechał jednak z Peru zostawiając parafię
przygotowaną i urządzoną do pracy duszpasterskiej dla swego następcy. Niestety
brak księży sprawił, że przez 4 lata nie było tu proboszcza – parafia była
obsługiwana jedynie przez ks. z Pampas. Prze te lata o Kościół i plebanię dbał nauczyciel
religii - trzeba przyznać robił to całkiem dobrze, zresztą ciągle to robi, bo
ja mogę tylko dojeżdżać do tej parafii od czasu do czasu, bo na stałe jestem w
parafii w Pampas, gdzie normalnie posługuję w sposób stały. Biskup polecił mi
jednak przez ten najbliższy rok „zapoznawać” się z moją nową parafią, co też z
chęcią czynię.
Teren parafii
jest bardzo rozległy i zróżnicowany. Wysokość od ok 2000 m. npm. do sporo ponad
4000 m. npm. Góry i doliny. Klimat od wysokogórskiego do subtropikalnego (tzw. seca
selva)
Tak więc
powoli poznaję moją rozległą i pięknie położoną parafię. Ale duuużo jeszcze mi
zostało…
PS.
Stad moje opóźnienia z kolejnymi wpisami.